Szukaj produktu

Subskrypcja

Cenniki do pobrania

  • plik excel
  • plik pdf
  • plik html

Statystyki

Liczba produktów:
1516
Liczba kategorii:
119
Liczba nowości:
51
Aktualne promocje:
33
Liczba odsłon:
7233477

Cuda księdza Jerzego - Małgorzata Pabis

Cuda księdza Jerzego - Małgorzata Pabis
W magazynie:
jest

nasza cena: 26.90 zł
cena rynkowa: 29.90 zł
Powiadom znajomego

Atrybuty

ilustracje
fotografie
stron
206
format
130x200 mm
oprawa
miękka
ISBN
978-83-7569-224-2
data dodania do księgarni
03.06.2011
Mój syn pomoże... – powiedziała kiedyś Marianna Popiełuszko do siostry Jany Płaskiej, urszulanki. I pomógł. Przychodził z pomocą wielu ludziom, wypraszając im u Pana Boga zdrowie, potomstwo, znalezienie pracy. Był i jest blisko swoich najbliższych – mamy, rodzeństwa, kuzyna, ale także przyjaciół, z którymi spotykał się bądź to na Mszach Świętych za Ojczyznę, bądź na wycieczkach czy imieninach.
 
Kilkadziesiąt takich świadectw można znaleźć w książce Cuda księdza Jerzego. Wszystkie pokazują, jak wielkim orędownikiem u Pana Boga jest nam współczesny męczennik – bł. ks. Jerzy Popiełuszko z Żoliborza. „Mój syn pomoże...” – powiedziała mama kapłana. Te świadectwa są dowodem, że wciąż pomaga...
 
 
spis treści
Uzdrowienie Mamy
Rodzeństwo
Kuzyn
Uzdrowiona z anoreksji
Mój syn pomoże...
Żył dla beatyfikacji
Orędownik
Uratował "swoją adoptowaną córkę"
Pewni pomocnicy księdza Jerzego
Kierował ręką chirurga
Wyprosił mi zdrowie
Choroba znikła
Łaska spotkania
Bytomski Popiełuszko
On walczył o mnie
Odzyskała wzrok
Dar życia
Serce ma w normie
Ocalałam z wypadku
Z łaski Boga
Punkt odniesienia
On był swój
Przez życie z ks. Jerzym
Świadectwo przyjaciela
Odwaga świętości
Jurek, stań przy mnie!
Szef
 
 
fragment
 
Uratował "swoją adoptowaną córkę"
 
- Ksiądz Jerzy Popiełuszko we wrześniu 1982 roku błogosławił moje małżeństwo. Rok później, w listopadzie, urodziła nam się córka Monika. Jej chrzest odbył się 25 grudnia 1983 roku. Kiedy ks. Popiełuszko wziął naszą córeczkę na ręce, powiedział: "To będzie moja adoptowanacórka". pamiętam, że pogrzeb ks. jerzego odbył się 3 listopada 1984 roku, w jej pierwsze urodziny. Gdy Monika miała pięć lat, zdarzył się wypadek. Była pod opieką babci, która zadzwoniła do nas, że córka jest w Szpitalu Bielańskim - rozpoczyna swoją opowieść Leszek Prusakow z Warszawy.
Pan Leszek z wykształcenia jest technikiem rentgenowskim. Pracował w szpitalu, do którego zawieziono jego córkę.
- W laboratorium chirurgii dziecięcej lekarka powiedziała mi, że wszystko z dzieckiem w porządku, ranka głęboka, ale czysta i zaszyta. Monika powiedziała lekarzom, że przeszła przez płot i wpadła na druty, a że była dzieckiem wyjątkowo sprawnym fizycznie, wierzyłem jej. Po roku dziecko zaczęło utykać. Nie wiązaliśmy jednak tego z wcześniejszym wypadkiem. Kiedy nasza córka miała sześć lat, trafiła do najelpszych specjalistów. Nie poprzestawaliśmy jednak na tym i przed każdą diagnozą lekarską biegliśmy do kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie na Mszę Świętą w intencji Moniki - wspomina mężczyzna.
Z czasem okazało się, że dziewczynka przeszła przez płot do sąsiada. Idąc za kotem, weszła na szklarnię, która się pod nią załamała. Spadła prawie dwa metry w dół. Do dziś nikt nie wie, jak stamtąd wyszła. Zapamiętała rękę, która ją wyciągnęła. Sama wróciła przez płot. Szkło wbiło jej się jendka w rdzeń kręgowy. Nik tego nie zauważył. Odbyła się operacja, którą przeprowadzał prof. Donat Tylman w szpitalu na ul. Szaserów w Warszawie. Jej przebieg był filmowany, bo było to chyba pierwsze w Polsce zdarzenie wyciągania obcego ciała, które tkwiło w rdzeniu kręgowym. Operacja udała się i szkło usunięto. Niestey, sześcioletnia Monika miala w ogóle niewładne nogi.
- Po operacji zapytaliśmy się córki: "Monisiu, co pamiętwasz z tej operacji?". A ona nam odpowiedziała: "Wszystko pamiętam, jak jechałam na wózku, potem byłam na sali z zielonymi kafelkami Wszyscy byli ubrani na zielono, mieli maski, tylko ks. Jerzy nie miał". Zdziwiłem się, bo córka przecież nawet nie znałaks. Jerzego. To prawda, w naszym domu dużo się o nim mówiło, ale ona go nigdy nie widziała. Zapytałem ją więc znowu: "Co ty dziecko mówisz?", a ona dodała z całą mocą: "Tylko ks. Jerzy był bez maski i był w czarnej sukience". Ja myślałem, że ona bredzi, więc zapytałe: "No i co ks. Jerzy robił?". Ona odpowiedziała: "Siedział na taborecie i trzymał mnie za rękę". I mówiła to tak naturalnie, że pielęgniarki bały się tego śłuchać i wychodziły z sali. Gdy poszliśmy do prof. Tylmana z podziękowaniem za udaną operację, on użył stwierdzenia, że operacja poszła, jakby ktoś mu rękę prowadził. Drugi lekarz, dr Rudnicki, to potwierdzał. Teraz mam pewnoć, że Jerzy zachował to ojcostwo nad Moniką, tak jak obiecał. Oan miała w ogóle nie chodzić albo poruszać się o kulach. Teraz tylko lekko utyka na jedną nogę - opowiada Leszek Prusakow.
Szkło wyjęte z rdzenia kręgowego dziewczynki jej rodzice oddali jako wotum do kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie. 
 
 

Recenzje/Opinie o produkcie

Brak recenzji/opinii o tym produkcie

Dodaj swoją recenzję/opinię