
Szukaj produktu
Menu
Subskrypcja
Statystyki
- Liczba produktów:
- 1512
- Liczba kategorii:
- 119
- Liczba nowości:
- 51
- Aktualne promocje:
- 33
- Liczba odsłon:
- 7244295
O tym, co gryzie biskupa. Anegdoty o purpuratach, świętych i papieżach - Giusa Bedetti
- W magazynie:
- jest
- Ocena:
- 6.00
nasza cena: 24.90 zł
cena rynkowa: 26.90 zł
Powiadom znajomego
Atrybuty
- stron
- 128
- format
- 114x190 mm
- oprawa
- zintegrowana
- ISBN
- 978-83-7502-265-0
- data dodania do księgarni
- 28.06.2011
Wybór soczystych anegdot obrazujących życie chrześcijańskie od najdawniejszych czasów po chwilę obecną i przywołujących wszelkie rodzaje radości: od nieco złośliwego i może trochę rubasznego śmiechu aż po usmiech uduchowiony, a nawet tkliwy. Toteż mozna być pewnym, że podczas lektury mars szybko zniknie z nawet najbardziej posągowych twarzy.
Kto nie umie się uśmiechać, nie jest poważnym chrześcijaninem – napisał włoski Wydawca tej książeczki. Składają się na nią krótkie, zabawne anegdoty z różnych źródeł i wieków chrześcijaństwa mówiące o bogactwie i ubóstwie, o pokorze i pysze, o szczęściu i cierpieniu, o grzechu i cnocie.
„Radość chrześcijańska jest niedoskonała nie dlatego, że czegoś jej brak, lecz dlatego, że stanowi punkt wyjścia do radości wyższego rzędu, radości świętych, a bez tego punktu wyjścia, bez tej gotowości do uśmiechu i świętej ironii, nie masz dla chrześcijanina ratunku! Jest bowiem tak wypełniony sobą, że w jego duszy nie znajdzie się zakamarka, w którym można by przyjąć Gościa” – czytamy dalej w słowie od Wydawcy włoskiego.
„Radość chrześcijańska jest niedoskonała nie dlatego, że czegoś jej brak, lecz dlatego, że stanowi punkt wyjścia do radości wyższego rzędu, radości świętych, a bez tego punktu wyjścia, bez tej gotowości do uśmiechu i świętej ironii, nie masz dla chrześcijanina ratunku! Jest bowiem tak wypełniony sobą, że w jego duszy nie znajdzie się zakamarka, w którym można by przyjąć Gościa” – czytamy dalej w słowie od Wydawcy włoskiego.
spis treści
Od Wydawcy
O bogactwie i ubóstwie
O pokorze i pysze
O szczęściu i cierpieniu
O grzechu i cnocie
fragment książki
O BOGACTWIE I UBÓSTWIE
BISKUP PARYŻA,
AFFRE, opowiadał, że w jednej z parafii jego diecezji jest zbezczeszczona kaplica. Proboszcz postanowił wykorzystać starodawne tabernakulum do przechowywania dokumentów i pieniędzy. Kierując się ostrożnością, umieścił przed tabernakulum kartkę z napisem:
Dominus est in loco
('W tym miejscu jest Pan').
Pewnego dnia zastał tabernakulum puste i nową kartkę:
Resurrexit, non est hic
('Już Go nie ma. Zmartwychwstał')...
PEWNEGO DNIA MŁODZIUTKI braciszek udał się do Franciszka z Asyżu. Franciszek grzał się przy ogniu.
Braciszek powiedział:
- Ojcze, tak bardzo chciałbym mieć psałterz. Zdaje mi się, że wtedy głosiłbym dużo lepsze kazania.
Plenipotent generalny przyznał mi go, ale chciałbym mieć także twoją zgodę.
Franciszek spojrzał na niego. W tym młodzieniaszku ujrzał wszystkich braci, tych, którzy już byli w zakonie, i tych, którzy doń wstąpią. Odpowiedział:
- Kiedy już wreszcie będziesz miał psałterz, zechcesz brewiarza. A kiedy dostaniesz brewiarz, zasiądziesz w katedrze jak biskup i rozkażesz
swemu bratu: „Przynieś no mi brewiarz!”. Niewiele bowiem dóbr wystarcza, żeby poczuć się przełożonym.
PIUS IX
ZWOŁAŁ Sobór Watykański I, który miał
podjąć decyzję w sprawie nieomylności papieża. Ale prace przeciągały się i papież martwił się wydatkami, jakie ponosiła Stolica Święta w związku z koniecznością utrzymywania w Rzymie tylu biskupów. Mawiał więc żartem:
- Jeśli sprawa się przeciągnie, zostanę wprawdzie uznany za nieomylnego (infallibile), ale ogłoszę swą upadłość (fallimento).
PEWNEGO DNIA GRZEGORZ
XVI stał przy oknie i gawędził z jednym z kardynałów. W pewnym momencie zobaczył, że przez plac idzie księżniczka Barbara, której urodę podziwiał cały Rzym. Na piersi miała złoty krzyż wysadzany cennymi kamieniami.
- Ojcze Święty - zapytał kardynał - czy zauważyłeś, jaki piękny krzyż?
Grzegorz XVI odpowiedział tylko:
- Prawdę mówiąc, uważam, że kalwaria jest piękniejsza.
PODCZAS JAKIEJŚ KONFERENCJI
prasowej spytano arcybiskupa Palermo, monsignore Pappalarda, czy modli się za rządzących.
- Nie - odparł sucho - spoglądam na rządzących i modlę się za kraj.
OPOWIADA SIĘ, że don Michele Rua przebywał jednej niedzieli w górach, goszczony przez zaprzyjaźnionego proboszcza. W pewnym momencie stanęli w oknie i podziwiali wieniec górskich szczytów, ale ujrzeli też, że jakiś stary wieśniak zbiera siano z łąki przed plebanią. Proboszcz przywołał go i oznajmił mu pół żartem, pół serio:
- Francesco, czy nie wiesz, że nasz dobry Bóg trudził się przez sześć dni, a siódmego dnia odpoczywał?
- Pewnie, że wiem - odparł natychmiast wieśniak. Później wskazał ciemne chmury na horyzoncie i dodał: - Tylko że On w sześć dni skończył, a ja nie...
PASTERKA W PARYSKIEJ KATEDRZE Notre Dame. Arcybiskup de Quelen, opowiadając o rodzie Jezusa, powiedział i to:
- Nasz Pan był nie tylko Synem Boga, ale również z bardzo dobrej rodziny po kądzieli…
KSIĄDZ LANGUET ŚLUBOWAŁ, że ufunduje srebrny posążek Najświętszej Maryi Panny, jeśli uda mu się dokończyć budowę paryskiego kościoła Saint-Sulpice. Kiedy jednak spostrzegł, że z ofiar wiernych nie zbierze wystarczającej sumy, nabrał następującego nawyku: za każdym razem, kiedy był gdzieś zaproszony na obiad, wynosił ukradkiem srebrne sztućce. W rezultacie posąg został nazwany przez lud Matką Boską od Sztućców.
O SZCZĘŚCIU I CIERPIENIU
RZEŹBIARZ GIACOMO MANZU,
ziomek papieża Roncallego i autor słynnej „bramy śmierci” u św. Piotra, spędził cały dzień przy pracy. Kiedy wieczorem odkładał dłuto, westchnął ze znużeniem, ale zaraz potem uśmiechnął się.
- Masz jeszcze siły, żeby się uśmiechać? - spytał przyjaciel, który przyglądał się jego pracy.
Na to Manzu:
- Uśmiecham się do myśli, że także jutro będę mógł rzeźbić.
KARDYNAŁ GANGANELLI, FRANCISZKANIN, Został wybrany na papieża w 1769 roku. Po złożeniu hołdu przez kardynałów, ceremonii zazwyczaj trwającej dość długo, spytano go, czy jest zmęczony.
- Ani trochę - odparł. - Nareszcie miałem święty spokój przez całą uroczystość. Kiedy byłem biednym zakonnikiem, gwardziści szwajcarscy ciągle mnie przepędzali.
PEWNEGO DNIA
PIUS IX dał w obecności jednego z kardynałów upust swojej irytacji z powodu trudności, w jakich znalazł się Kościół rzymski. Kardynał próbował go pocieszyć:
-
Odwagi, Ojcze Święty, łódź Piotrowa nigdy nie zatonie. Obiecał nam to sam Pan.
-
Owszem - odparł papież. - Ale moją troskę budzi jednak to, że nasz Pan nie wspomniał nic o załodze.
NA POCZĄTKU SOBORU Watykańskiego II pewna pani, którą nękała myśl o śmierci, nalegała ciągle na biskupa Colombo, by w ten czy inny sposób wprowadził do porządku dnia kwestię kremacji zwłok.
Ta natarczywość sprawiła, że biedny biskup w końcu stracił cierpliwość.
- Zapewniam panią - oświadczył - że ja nie mam absolutnie nic przeciwko temu... Także diabeł z pewnością będzie wolał gęś dobrze upieczoną niż zmarnowaną.
JAN X
XIII PRZYJĄŁ w czasie pierwszej sesji Soboru obserwatora z międzynarodowej konferencji metodystów.
- Kiedyż nadejdzie moment, że nasze Kościoły zjednoczą się na nowo? - spytał.
- Niestety - odparł obserwator, potrząsając głową - jesteśmy oddzieleni od trzech wieków i być może tyleż samo potrzeba, byśmy się połączyli.
-
To bardzo długo - westchnął zasmucony papież. Potem nagle wstał i kładąc swojemu rozmówcy ręce na ramionach, powiedział:
-
Ale między nami sprawa została załatwiona!
LUDWIK XIV BARDZO
lubił księdza Brueysa, poetę religijnego, autora Zrzędy. Pewnego razu król spytał poetę, co z jego oczami, wiedział bowiem, że poeta ma coraz słabszy wzrok.
- Sire - odparł Brueys - leczy mnie mój bratanek medyk, który zapewnia, że widzę teraz znacznie lepiej.
TOMASZ MORUS PRZECIWSTAWIŁ SIĘ
Henrykowi VIII w jego zamiarze oddzielenia Kościoła angielskiego od Rzymu i został skazany na śmierć. Do końca nie stracił poczucia humoru. Kiedy wchodził na szafot, potknął się na schodku.
- Proszę mi pomóc - poprosił żołnierza i dodał:
- Ze schodzeniem już sobie poradzę...
CZEGO OCZEKIWAŁ JAN XXIII
od Soboru? Dosyć często o tym mówił, ale pewnego dnia podszedł do okna, otworzył je na oścież i wygłosił słowa, jakże wymowne w swej prostocie:
- Sobór? Oczekuję po nim podmuchu świeżego powietrza...
A kiedy pewien prałat z kurii próbował go zniechęcić, mówiąc, że otwarcie Soboru w 1963 roku jest absolutnie niemożliwe, papież odpowiedział:
- Otwórzmy go wiec w 1962 roku.
O GRZECHU I CNOCIE
PEWIEN MŁODY STUDENT
filozofii napisał kiedyś do teologa de Lubaca, jezuity, z prośbą o wyjaśnienie pewnych istotnych problemów dotyczących predestynacji. Otrzymał następującą odpowiedź: „Bóg przeznacza każdego człowieka do zbawienia, diabeł zaś do potępienia. Człowiek, co ważne, ma jednak głos decydujący”.
PEWIEN SŁUGA KSIĘCIA
Kondeusza jako pokutę za swoje grzechy miał nakazane trzy dni postu. Biedaczysko zalał się łzami.
- Nie, tylko nie to - błagał. - Widziałem, co książę jadł przez Wielki Post. Dla mnie to niemożliwe: łosoś, ostrygi, langusty, szparagi, jaja kuropatwy...
PODCZAS WOJNY DOMOWEJ
w Stanach Zjednoczonych pewien kapłan przybył z wizytą do Abrahama Lincolna. Prezydent wyraził swoje zmartwienie przebiegiem wojny, a pastor próbował go pocieszyć.
-
Proszę się nie bać, gdyż w tej batalii Bóg jest z pewnością po naszej stronie.
-
Nie to mnie gnębi - odparł Lincoln. - Zastanawiam się raczej, czy my jesteśmy po stronie Boga.
NA OTWARCIE POSIEDZEŃ ROBOCZYCH Vaticanum II ojcowie soborowi śpiewali Veni, Creator Spiritus. Kardynał Suenens, mający poglądy raczej konserwatywne, zaniepokojony zuchwałością niektórych wystąpień, wykrzyknął kiedyś:
- Mimo że otrzymują Ducha Świętego, wydaje się, że mają za skórą diabła!
AMBROŻY, ZARAZ PO WYBORZE
przez lud Mediolanu na biskupa, nie był jeszcze ochrzczony, a mimo to wniósł w mediolański Kościół jasność i stanowczość.
Sędziom, którzy po wydaniu wyroku śmierci chcieli przystąpić do sakramentów, powiedział;
- Jeśli podejdziecie do ołtarza, wybaczę wam, jeśli nie podejdziecie, pochwalę.
SPOWIEDNIK PEWNEGO KLASZTORU udał się w stanie wielkiego wzburzenia na audiencję do Benedykta XIV.
-
Muszę opowiedzieć ci o czymś, Ojcze Święty, czym bez wątpienia poczujesz się zgorszony.
-
O co chodzi? - spytał życzliwie papież.
-
Wydaje się co nie do wiary, ale w klasztorze znajduje się siostra, która oczekuje dziecka!
-
Cóż - powiedział ze śmiechem papież. - Znacznie bardziej bym się zdumiał, gdyby coś takiego przytrafiło się w klasztorze męskim.
PIERRE RICHES, ŻYD, który przeszedł na katolicyzm w wieku dwudziestu trzech lat, a później został kapłanem i proboszczem parafii w pobliżu Rzymu, napisał niezwykły katechizm. Adresatami, wskazanymi w podtytule jako „wykształceni ignoranci”, byli wszyscy, którzy mieli odwagę zastanawiać się nad najtrudniejszymi prawdami chrześcijaństwa. Problemy zła, grzechu i cierpienia, które wydają się nie do pogodzenia z miłością Boga do człowieka, Riches rozwiązuje następująco: „Zdaje się, że Bóg, który - w co wątpić nie sposób - jest Miłością, postępuje według tego, co mówi pewne przysłowie angielskie: Better to have loved and lost, than never to have loved at all ('Lepiej kochać i stracić niż nie kochać nigdy')”.
PODCZAS WIELKIEGO SYNODU W 1971 roku było ponad sto wystąpień za celibatem księży albo przeciwko celibatowi. Dało to kardynałowi Etchegarray sposobność do wygłoszenia ciętej uwagi.
- Baobab celibatu zakrył puszczę prawdziwych problemów.
ARGENTYŃSKIEGO PISARZA I POETĘ Luisa Borgesa zawsze przerażała myśl o śmierci. Kiedy miał osiemdziesiąt lat, powiedział:
- Jedyną rzeczą budzącą moją troskę jest sprawa nieśmiertelności duszy. Jeśli ktoś ma umrzeć, lepiej, żeby umarł całkowicie.
PEWNEGO DNIA DO
Wiktora Gassmana podszedł młody ksiądz, który zapytał:
- Wyjawi mi pan pewien sekret? Dlaczego, słuchając pańskiej deklamacji, ludzie dosłownie piją z pana warg każde słowo, jakby w niej chodziło o coś prawdziwego, a podczas moich nauk ziewają?
- Pewnie dlatego, że mówi ksiądz rzeczy prawdziwe tak, jakby były tylko udawane.
KIEDY MICHAŁ ANIOŁ
był zaabsorbowany malowaniem w Watykanie Sądu Ostatecznego, często przerywał mu pracę mistrz ceremonii, Biagio z Ceseny, który z jednej strony zachęcał go do szybszej pracy, z drugiej natomiast gorszył się nagością malowanych postaci.
Artysta zemścił się w szczególny sposób, dając Minosowi rysy Biagia. Biagio pobiegł zaraz do papieża, chciał bowiem, aby Buonarroti zmienił wizerunek. Rozbawiony papież mu odpowiedział:
- Gdyby umieścił cię w czyśćcu, być może skorzystałbym ze swojej władzy, skoro jednak chodzi o piekło, jestem bezsilny. Stamtąd nie ma już wybawienia.
I postać została bez zmian.
KRÓL LUDWIK XVI wraz z całym dworem asystował na kolanach przy pierwszym wykonaniu Miserere Lully'ego. Kiedy było już po wszystkim, król spytał księcia de Gramont:
-
Jak podobała ci się muzyka, książę?
-
Sire, była równie słodka dla uszu jak bezlitosna dla kolan.
O bogactwie i ubóstwie
O pokorze i pysze
O szczęściu i cierpieniu
O grzechu i cnocie
fragment książki
O BOGACTWIE I UBÓSTWIE
BISKUP PARYŻA,
AFFRE, opowiadał, że w jednej z parafii jego diecezji jest zbezczeszczona kaplica. Proboszcz postanowił wykorzystać starodawne tabernakulum do przechowywania dokumentów i pieniędzy. Kierując się ostrożnością, umieścił przed tabernakulum kartkę z napisem:
Dominus est in loco
('W tym miejscu jest Pan').
Pewnego dnia zastał tabernakulum puste i nową kartkę:
Resurrexit, non est hic
('Już Go nie ma. Zmartwychwstał')...
PEWNEGO DNIA MŁODZIUTKI braciszek udał się do Franciszka z Asyżu. Franciszek grzał się przy ogniu.
Braciszek powiedział:
- Ojcze, tak bardzo chciałbym mieć psałterz. Zdaje mi się, że wtedy głosiłbym dużo lepsze kazania.
Plenipotent generalny przyznał mi go, ale chciałbym mieć także twoją zgodę.
Franciszek spojrzał na niego. W tym młodzieniaszku ujrzał wszystkich braci, tych, którzy już byli w zakonie, i tych, którzy doń wstąpią. Odpowiedział:
- Kiedy już wreszcie będziesz miał psałterz, zechcesz brewiarza. A kiedy dostaniesz brewiarz, zasiądziesz w katedrze jak biskup i rozkażesz
swemu bratu: „Przynieś no mi brewiarz!”. Niewiele bowiem dóbr wystarcza, żeby poczuć się przełożonym.
PIUS IX
ZWOŁAŁ Sobór Watykański I, który miał
podjąć decyzję w sprawie nieomylności papieża. Ale prace przeciągały się i papież martwił się wydatkami, jakie ponosiła Stolica Święta w związku z koniecznością utrzymywania w Rzymie tylu biskupów. Mawiał więc żartem:
- Jeśli sprawa się przeciągnie, zostanę wprawdzie uznany za nieomylnego (infallibile), ale ogłoszę swą upadłość (fallimento).
PEWNEGO DNIA GRZEGORZ
XVI stał przy oknie i gawędził z jednym z kardynałów. W pewnym momencie zobaczył, że przez plac idzie księżniczka Barbara, której urodę podziwiał cały Rzym. Na piersi miała złoty krzyż wysadzany cennymi kamieniami.
- Ojcze Święty - zapytał kardynał - czy zauważyłeś, jaki piękny krzyż?
Grzegorz XVI odpowiedział tylko:
- Prawdę mówiąc, uważam, że kalwaria jest piękniejsza.
PODCZAS JAKIEJŚ KONFERENCJI
prasowej spytano arcybiskupa Palermo, monsignore Pappalarda, czy modli się za rządzących.
- Nie - odparł sucho - spoglądam na rządzących i modlę się za kraj.
OPOWIADA SIĘ, że don Michele Rua przebywał jednej niedzieli w górach, goszczony przez zaprzyjaźnionego proboszcza. W pewnym momencie stanęli w oknie i podziwiali wieniec górskich szczytów, ale ujrzeli też, że jakiś stary wieśniak zbiera siano z łąki przed plebanią. Proboszcz przywołał go i oznajmił mu pół żartem, pół serio:
- Francesco, czy nie wiesz, że nasz dobry Bóg trudził się przez sześć dni, a siódmego dnia odpoczywał?
- Pewnie, że wiem - odparł natychmiast wieśniak. Później wskazał ciemne chmury na horyzoncie i dodał: - Tylko że On w sześć dni skończył, a ja nie...
PASTERKA W PARYSKIEJ KATEDRZE Notre Dame. Arcybiskup de Quelen, opowiadając o rodzie Jezusa, powiedział i to:
- Nasz Pan był nie tylko Synem Boga, ale również z bardzo dobrej rodziny po kądzieli…
KSIĄDZ LANGUET ŚLUBOWAŁ, że ufunduje srebrny posążek Najświętszej Maryi Panny, jeśli uda mu się dokończyć budowę paryskiego kościoła Saint-Sulpice. Kiedy jednak spostrzegł, że z ofiar wiernych nie zbierze wystarczającej sumy, nabrał następującego nawyku: za każdym razem, kiedy był gdzieś zaproszony na obiad, wynosił ukradkiem srebrne sztućce. W rezultacie posąg został nazwany przez lud Matką Boską od Sztućców.
O SZCZĘŚCIU I CIERPIENIU
RZEŹBIARZ GIACOMO MANZU,
ziomek papieża Roncallego i autor słynnej „bramy śmierci” u św. Piotra, spędził cały dzień przy pracy. Kiedy wieczorem odkładał dłuto, westchnął ze znużeniem, ale zaraz potem uśmiechnął się.
- Masz jeszcze siły, żeby się uśmiechać? - spytał przyjaciel, który przyglądał się jego pracy.
Na to Manzu:
- Uśmiecham się do myśli, że także jutro będę mógł rzeźbić.
KARDYNAŁ GANGANELLI, FRANCISZKANIN, Został wybrany na papieża w 1769 roku. Po złożeniu hołdu przez kardynałów, ceremonii zazwyczaj trwającej dość długo, spytano go, czy jest zmęczony.
- Ani trochę - odparł. - Nareszcie miałem święty spokój przez całą uroczystość. Kiedy byłem biednym zakonnikiem, gwardziści szwajcarscy ciągle mnie przepędzali.
PEWNEGO DNIA
PIUS IX dał w obecności jednego z kardynałów upust swojej irytacji z powodu trudności, w jakich znalazł się Kościół rzymski. Kardynał próbował go pocieszyć:
-
Odwagi, Ojcze Święty, łódź Piotrowa nigdy nie zatonie. Obiecał nam to sam Pan.
-
Owszem - odparł papież. - Ale moją troskę budzi jednak to, że nasz Pan nie wspomniał nic o załodze.
NA POCZĄTKU SOBORU Watykańskiego II pewna pani, którą nękała myśl o śmierci, nalegała ciągle na biskupa Colombo, by w ten czy inny sposób wprowadził do porządku dnia kwestię kremacji zwłok.
Ta natarczywość sprawiła, że biedny biskup w końcu stracił cierpliwość.
- Zapewniam panią - oświadczył - że ja nie mam absolutnie nic przeciwko temu... Także diabeł z pewnością będzie wolał gęś dobrze upieczoną niż zmarnowaną.
JAN X
XIII PRZYJĄŁ w czasie pierwszej sesji Soboru obserwatora z międzynarodowej konferencji metodystów.
- Kiedyż nadejdzie moment, że nasze Kościoły zjednoczą się na nowo? - spytał.
- Niestety - odparł obserwator, potrząsając głową - jesteśmy oddzieleni od trzech wieków i być może tyleż samo potrzeba, byśmy się połączyli.
-
To bardzo długo - westchnął zasmucony papież. Potem nagle wstał i kładąc swojemu rozmówcy ręce na ramionach, powiedział:
-
Ale między nami sprawa została załatwiona!
LUDWIK XIV BARDZO
lubił księdza Brueysa, poetę religijnego, autora Zrzędy. Pewnego razu król spytał poetę, co z jego oczami, wiedział bowiem, że poeta ma coraz słabszy wzrok.
- Sire - odparł Brueys - leczy mnie mój bratanek medyk, który zapewnia, że widzę teraz znacznie lepiej.
TOMASZ MORUS PRZECIWSTAWIŁ SIĘ
Henrykowi VIII w jego zamiarze oddzielenia Kościoła angielskiego od Rzymu i został skazany na śmierć. Do końca nie stracił poczucia humoru. Kiedy wchodził na szafot, potknął się na schodku.
- Proszę mi pomóc - poprosił żołnierza i dodał:
- Ze schodzeniem już sobie poradzę...
CZEGO OCZEKIWAŁ JAN XXIII
od Soboru? Dosyć często o tym mówił, ale pewnego dnia podszedł do okna, otworzył je na oścież i wygłosił słowa, jakże wymowne w swej prostocie:
- Sobór? Oczekuję po nim podmuchu świeżego powietrza...
A kiedy pewien prałat z kurii próbował go zniechęcić, mówiąc, że otwarcie Soboru w 1963 roku jest absolutnie niemożliwe, papież odpowiedział:
- Otwórzmy go wiec w 1962 roku.
O GRZECHU I CNOCIE
PEWIEN MŁODY STUDENT
filozofii napisał kiedyś do teologa de Lubaca, jezuity, z prośbą o wyjaśnienie pewnych istotnych problemów dotyczących predestynacji. Otrzymał następującą odpowiedź: „Bóg przeznacza każdego człowieka do zbawienia, diabeł zaś do potępienia. Człowiek, co ważne, ma jednak głos decydujący”.
PEWIEN SŁUGA KSIĘCIA
Kondeusza jako pokutę za swoje grzechy miał nakazane trzy dni postu. Biedaczysko zalał się łzami.
- Nie, tylko nie to - błagał. - Widziałem, co książę jadł przez Wielki Post. Dla mnie to niemożliwe: łosoś, ostrygi, langusty, szparagi, jaja kuropatwy...
PODCZAS WOJNY DOMOWEJ
w Stanach Zjednoczonych pewien kapłan przybył z wizytą do Abrahama Lincolna. Prezydent wyraził swoje zmartwienie przebiegiem wojny, a pastor próbował go pocieszyć.
-
Proszę się nie bać, gdyż w tej batalii Bóg jest z pewnością po naszej stronie.
-
Nie to mnie gnębi - odparł Lincoln. - Zastanawiam się raczej, czy my jesteśmy po stronie Boga.
NA OTWARCIE POSIEDZEŃ ROBOCZYCH Vaticanum II ojcowie soborowi śpiewali Veni, Creator Spiritus. Kardynał Suenens, mający poglądy raczej konserwatywne, zaniepokojony zuchwałością niektórych wystąpień, wykrzyknął kiedyś:
- Mimo że otrzymują Ducha Świętego, wydaje się, że mają za skórą diabła!
AMBROŻY, ZARAZ PO WYBORZE
przez lud Mediolanu na biskupa, nie był jeszcze ochrzczony, a mimo to wniósł w mediolański Kościół jasność i stanowczość.
Sędziom, którzy po wydaniu wyroku śmierci chcieli przystąpić do sakramentów, powiedział;
- Jeśli podejdziecie do ołtarza, wybaczę wam, jeśli nie podejdziecie, pochwalę.
SPOWIEDNIK PEWNEGO KLASZTORU udał się w stanie wielkiego wzburzenia na audiencję do Benedykta XIV.
-
Muszę opowiedzieć ci o czymś, Ojcze Święty, czym bez wątpienia poczujesz się zgorszony.
-
O co chodzi? - spytał życzliwie papież.
-
Wydaje się co nie do wiary, ale w klasztorze znajduje się siostra, która oczekuje dziecka!
-
Cóż - powiedział ze śmiechem papież. - Znacznie bardziej bym się zdumiał, gdyby coś takiego przytrafiło się w klasztorze męskim.
PIERRE RICHES, ŻYD, który przeszedł na katolicyzm w wieku dwudziestu trzech lat, a później został kapłanem i proboszczem parafii w pobliżu Rzymu, napisał niezwykły katechizm. Adresatami, wskazanymi w podtytule jako „wykształceni ignoranci”, byli wszyscy, którzy mieli odwagę zastanawiać się nad najtrudniejszymi prawdami chrześcijaństwa. Problemy zła, grzechu i cierpienia, które wydają się nie do pogodzenia z miłością Boga do człowieka, Riches rozwiązuje następująco: „Zdaje się, że Bóg, który - w co wątpić nie sposób - jest Miłością, postępuje według tego, co mówi pewne przysłowie angielskie: Better to have loved and lost, than never to have loved at all ('Lepiej kochać i stracić niż nie kochać nigdy')”.
PODCZAS WIELKIEGO SYNODU W 1971 roku było ponad sto wystąpień za celibatem księży albo przeciwko celibatowi. Dało to kardynałowi Etchegarray sposobność do wygłoszenia ciętej uwagi.
- Baobab celibatu zakrył puszczę prawdziwych problemów.
ARGENTYŃSKIEGO PISARZA I POETĘ Luisa Borgesa zawsze przerażała myśl o śmierci. Kiedy miał osiemdziesiąt lat, powiedział:
- Jedyną rzeczą budzącą moją troskę jest sprawa nieśmiertelności duszy. Jeśli ktoś ma umrzeć, lepiej, żeby umarł całkowicie.
PEWNEGO DNIA DO
Wiktora Gassmana podszedł młody ksiądz, który zapytał:
- Wyjawi mi pan pewien sekret? Dlaczego, słuchając pańskiej deklamacji, ludzie dosłownie piją z pana warg każde słowo, jakby w niej chodziło o coś prawdziwego, a podczas moich nauk ziewają?
- Pewnie dlatego, że mówi ksiądz rzeczy prawdziwe tak, jakby były tylko udawane.
KIEDY MICHAŁ ANIOŁ
był zaabsorbowany malowaniem w Watykanie Sądu Ostatecznego, często przerywał mu pracę mistrz ceremonii, Biagio z Ceseny, który z jednej strony zachęcał go do szybszej pracy, z drugiej natomiast gorszył się nagością malowanych postaci.
Artysta zemścił się w szczególny sposób, dając Minosowi rysy Biagia. Biagio pobiegł zaraz do papieża, chciał bowiem, aby Buonarroti zmienił wizerunek. Rozbawiony papież mu odpowiedział:
- Gdyby umieścił cię w czyśćcu, być może skorzystałbym ze swojej władzy, skoro jednak chodzi o piekło, jestem bezsilny. Stamtąd nie ma już wybawienia.
I postać została bez zmian.
KRÓL LUDWIK XVI wraz z całym dworem asystował na kolanach przy pierwszym wykonaniu Miserere Lully'ego. Kiedy było już po wszystkim, król spytał księcia de Gramont:
-
Jak podobała ci się muzyka, książę?
-
Sire, była równie słodka dla uszu jak bezlitosna dla kolan.




















Brak recenzji/opinii o tym produkcie
Dodaj swoją recenzję/opinię