Przekroczyć próg nadziei - Jan Paweł II

Przekroczyć próg nadziei - Jan Paweł II
W magazynie:
jest

nasza cena: 13.92 zł
Powiadom znajomego

Atrybuty

stron
184
format
A5
oprawa
miękka
ISBN
978-83-7702-019-7
data dodania do księgarni
05.09.2011
Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittorio Messoriego. jedna z najbardziej znanych książek Jana Pawła II. Papież dzieli się swoimi refleksjami na temat zasadniczych kwestii dotyczących życia człowieka we współczesnym świecie.
 
spis treści
 
1. Papież: wyzwanie i tajemnica
2. Modlić się: jak i dlaczego
3. Modlitwa Namiestnika Chrystusowego
4. Czy Bóg naprawdę istnieje?
5. Dowody na istnienie Boga: jeszcze aktualne?
6. Ale dlaczego Bóg się ukrywa?
7. Czy Jezus jest prawdziwie Synem Bożym?
8. Bóg, który zbawia
9. Zbawienie w centrum dziejów ludzkości
10. Bóg jest Miłością, ale dlaczego tyle zła?
11. Bezsilność Boga...?
12. Co to znaczy zbawić?
13. Dlaczego tyle religii?
14. Budda?
15. Mahomet?
16. Synagoga w Wadowicach
17. W trzecie tysiąclecie jako mniejszość
18. Wyzwania nowej ewangelizacji
19. Młodzi: czy rzeczywiście nadzieja?
20. Upadek komunizmu: dlaczego?
21. Czy tylko Kościół katolicki ma rację?
22. W poszukiwaniu utraconej jedności
23. Dlaczego podzieleni
24. Kościół na Soborze
25. Sobór konieczny, choć inny
26. Odnowa jakościowa chrześcijaństwa
27. Kiedy "świat" mówi nie
28. Życie wieczne: czy jeszcze istnieje?
29. Wierzyć: ale jaki z tego pożytek?
30. Ewangelia a prawa człowieka
31. W obronie każdego życia
32. Totus Tuus
33. Kobieta
34. Aby się nie lękać
35. Wejść w obszar Nadziei
 
 
 
fragment książki
 
1. Papież: wyzwanie i tajemnica

   Ojcze święty, pierwsze pytanie chce dotknąć samych korzeni. Jest więc rzeczą zrozumiałą, iż będzie nieco dłuższe od pozostałych pytań.
   Oto znajduję się przed człowiekiem ubranym na biało, zgodnie z dawnym zwyczajem, i noszącym na piersi krzyż. Muszę stwierdzić, że ten człowiek, którego nazywamy Papieżem (po grecku: ojciec), niezależnie od tego, jakie nosi imię, sam w sobie jest jakąś tajemnicą i znakiem sprzeciwu, lub wręcz prowokacją w świetle tego, czym dla wielu naszych współczesnych są kryteria racjonalności czy zwykłego zdrowego rozsądku.
    Istotnie, wobec Papieża trzeba wybierać. Wiara określa Głowę Kościoła katolickiego jako Namiestnika Jezusa Chrystusa (i jako taki przyjmowany jest On przez wierzących). Papież uważany jest więc za człowieka "występującego w imieniu" Drugiej Osoby Trójcy Świętej.
   Tak mówi o sobie każdy Papież, oczywiście z wymaganą pokorą, ale nie mniejszą pewnością. Tak wierzą katolicy, którzy nieprzypadkowo nazywają Go Ojcem Świętym, Świątobliwością.    Jednak wielu innych ludzi twierdzi, że to roszczenie jest absurdalne i bezsensowne. Dla nich Papież nie jest przedstawicielem Boga, lecz jakimś przeżytkiem dawnych mitów i legend, których człowiek "dojrzały" dzisiaj nie może akceptować.
   Otóż, w obliczu Waszej Świątobliwości - podobnie jak w obliczu każdego Jego poprzednika i następcy - trzeba zrobić "zakład", jak powiedziałby Pascal: Ojciec Święty albo jest tajemniczym znakiem Boga Żywego, albo też jest wyrazem iluzji trwającej od dwóch tysięcy lat.
   Jeśli więc można zapytać: czy Wasza Świątobliwość nigdy się nie wahał i nie waha w pewności co do swego szczególnego związku z Jezusem Chrystusem, a więc z Bogiem? Czy nie miał nigdy - oczywiście nie wątpliwości - ale przynajmniej pytań i problemów (co jest rzeczą ludzką) co do prawdziwości tego Credo, które powtarza podczas Mszy Św. - Credo głoszącego przecież wiarę niesłychaną, a której Wasza Świątobliwość jest najwyższym gwarantem?

    Myślę, że musimy zacząć od wyjaśnienia słów i pojęć. Pańskie pytanie przeniknięte jest z jednej strony żywą wiarą, a z drugiej strony pewnym niepokojem. To muszę zaraz na początku stwierdzić, a stwierdzając to, muszę odwołać się do wyrażenia, które stało u początku mojego posługiwania na Stolicy św. Piotra: "Nie lękajcie się!"
    Chrystus wielokrotnie skierował to wezwanie do ludzi, których spotykał. Tak mówił Anioł do Maryi: "Nie lękaj się" (por. Łk 1, 30). Tak samo mówił do Józefa: "Nie lękaj się" (por. Mt 1, 20). Tak mówił Chrystus do Apostołów, do Piotra, w różnych okolicznościach, a zwłaszcza po swoim zmartwychwstaniu. Mówił: "Nie lękajcie się"! Czuł bowiem, że się lękają. Nie byli pewni, czy Ten, kogo widzą, jest tym samym Chrystusem, którego znali. Lękali się przy Jego pojmaniu, lękali się jeszcze bardziej po Jego zmartwychwstaniu.    Słowa, które wypowiedział Chrystus, powtarza Kościół. A wraz z Kościołem powtarza je Papież, a czyni to od pierwszej homilii na Placu św. Piotra: "Nie lękajcie się". Są wypowiedziane "na kredyt". Jak widać są one głęboko zakorzenione w Ewangelii. Są to po prostu słowa samego Chrystusa.

    Czego nie mamy się lękać? Nie mamy się lękać prawdy o nas samych. Tę prawdę zobaczył naocznie Piotr pewnego dnia i powiedział do Jezusa: "Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny" (Łk 5, 8).
   Myślę, że nie sam Piotr tę prawdę dostrzegł. Dostrzega ją każdy człowiek. Dostrzega ją każdy Następca Piotra. Dostrzega ją w sposób specjalnie wyrazisty ten, który z Panem rozmawia. Każdy z nas jest wdzięczny Piotrowi za to, co powiedział owego dnia: "Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny". Chrystus odpowiedział mu: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił" (Łk 5, 10). Nie lękaj się ludzi! Człowiek jest zawsze taki, jaki jest. Systemy, które człowiek tworzy są zawsze niedoskonałe, a tym bardziej są niedoskonałe, im człowiek jest bardziej zadufany w sobie. Skąd się to bierze? To bierze się z ludzkiego serca. Nasze serce jest niespokojne. Jego niepokój zna najlepiej sam Chrystus. "On wie, co jest w człowieku" (por. J 2, 25)

   Tak więc wobec Pańskiego pierwszego pytania pragnę odwołać się do słów Chrystusa, a zarazem do moich pierwszych słów na Placu św. Piotra. A więc: "Nie lękaj się!", gdy cię nazywają Namiestnikiem Chrystusa, gdy mówią do ciebie: Ojcze Święty, albo też Wasza Świątobliwość, lub używając tym podobnych zwrotów, które zdają się być nawet przeciwne Ewangelii. Przecież Chrystus sam powiedział: "Nikogo [...] nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus" (Mt 23, 9-10). Jednakże zwroty te wyrosły na podłożu długiej tradycji. Stały się pewnego rodzaju przyzwyczajeniem językowym i również tych zwrotów nie trzeba się lękać.

   Ile razy Chrystus wzywa: "Nie lękajcie się", ma na myśli zawsze i Boga, i człowieka. Chce powiedzieć Nie lękajcie się Boga, który według filozofów, jest transcendentnym Absolutem. Nie lękajcie się Boga, owszem, mówcie do Niego wraz ze mną: "Ojcze nasz" (Mt 6, 9). Nie lękajcie się mówić: Ojcze! Pragnijcie nawet być doskonałymi, tak jak On i dlatego, że On jest doskonały. Owszem - "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 48).

Recenzje/Opinie o produkcie

Brak recenzji/opinii o tym produkcie

Dodaj swoją recenzję/opinię