Życie jakiego pragniesz. Dyscypliny duchowe dla zwykłych ludzi - John Ortberg

Życie jakiego pragniesz. Dyscypliny duchowe dla zwykłych ludzi - John Ortberg
W magazynie:
jest

nasza cena: 29.00 zł
Powiadom znajomego

Atrybuty

stron
240
format
145x207 mm
oprawa
miękka
ISBN
978-83-61097-06-8
data dodania do księgarni
12.10.2011

Jak powinno wyglądać prawdziwe życie duchowe? Jak zadbać o dobrą kondycję duszy i bliski kontakt z Bogiem? Na czym polega praktykowanie dyscyplin życia chrześcijańskiego? W tej mądrej, dowcipnej i wzruszającej książce John Ortberg podpowiada, jak znaleźć własną drogę do przemiany serca i do duchowego wigoru – do „życia, jakiego pragniesz”!

Ze wstępu autora:

Jeśli kiedykolwiek doskwierała ci frustracja spowodowaną własną kondycją duchową, jeśli zastanawiasz się, czy zmiana charakteru jest możliwa, jeśli czasem czujesz, że nic nie rozumiesz i nie wiesz, co dalej — to jesteś podobny do mnie. Napisałem tę książkę dla ciebie.
 
Ewangelia kładzie nacisk na możliwość rzeczywistej przemiany ludzkiej osobowości. Przemiany, która nigdy nie jest łatwa, a rzadko bywa szybka. Jednak jest możliwa. Widzę, jak zachodzi w ludziach, czasami – okazjonalnie – nawet we mnie.
 
Proces przemiany zaczyna się wtedy, kiedy poważnie traktujemy nauczanie Jezusa o tym, jak żyć. Przez wieki rozsądni ludzie poddawali się mądrości Jezusa. Jednak Drogę Jezusa trzeba badać i stosować wciąż na nowo, w każdym wieku i w każdej sytuacji społecznej.
 
Moja książka jest próbą udostępnienia tej mądrości ludziom, którzy żyją w świecie autostrad, wielkich korporacji i gier komputerowych, a nie w klasztorach czy na pustyni. Mam nadzieję, że zostanie przyjęta jako zaproszenie do życia zgodnie z Drogą Chrystusa.
 
 
spis treści
 
Wstęp
1. „Naprawdę ulegniemy przemianie”: Nadzieja na transformację
2. Zaskoczenie zmianą: Cel duchowego życia
3. Szkolenie kontra próbowanie: Prawda o duchowej dyscyplinie
4. „La-di-da”: Praktykowanie świętowania
5. Niespieszne życie: Praktyka „zwalniania”
6. Przerywanie niebu: Praktykowanie modlitwy
7. „Odpowiednia małość”: Praktykowanie bycia sługą
8. Życie ponad żalem: Praktykowanie wyznawania grzechów
9. Życie kierowane: Przyjmowanie Ducha Świętego jako przewodnika
10. Życie w wolności: Praktykowanie dyskrecji
11. Życie niepodzielone: Praktykowanie medytacji nad Pismem Świętym
12. Życie z uporządkowanym sercem: Opracowanie własnej „zasady życia”
13. Życie pełne cierpliwości: Doświadczenie cierpienia
Źródła
 
 
 
fragment

NAPRAWDĘ ULEGNIEMY PRZEMIANIE Nadzieja na transformację

 
 
Teraz z Bożą pomocą stanę się sobą.
SØREN KIERKEGAARD
 
Nie potrafiłem uciszyć tego perlistego bólu w moim sercu,
który zdiagnozowałem jako wołanie dochodzące z domu.
PAT CONROY

 

Jestem sobą rozczarowany. Jestem sobą rozczarowany nie tyle z powodu tego, co zrobiłem, ale z powodu tego, kim się stałem. Nęka mnie odczucie, że nie wszystko jest tak, jak być powinno.
 
Część mego rozczarowania jest trywialna. Nie miałbym nic przeciwko większej muskulaturze ciała. Nie potrafię wykonywać podstawowych napraw w domu. Do tej chwili nie zabłysnąłem geniuszem finansowym.
 
Część tego rozczarowania jest neurotyczna. Czasami za bardzo się przejmuję tym, co inni myślą o mnie, nawet ci, których nie znam. Część tego rozczarowania jest dużo gorsza od tej trywialnej, jest po prostu kwaśnym owocem zaabsorbowania własną osobą. Jadę na szkolny zjazd i nie mogę opanować pragnienia, aby się wyróżnić wśród kolegów ze szkolnej ławy atrakcyjniejszym wyglądem czy większymi sukcesami. Rozmawiam z kimś, chcę być czarujący, a moje słowa brzmią płasko i bez polotu.
 
Jestem rozczarowany swoją zwyczajnością. Chciałbym być, używając słów Garrisona Keillora, „Bogiem Słońcem, królem Ameryki, idolem milionow, Wielkim Haji, Thundarem Olbrzymem (postać z kreskówki) ”.
 
Jestem sobą rozczarowany... Nęka mnie odczucie, ż e nie wszystko jest tak, jak być powinno. Jednak część tego rozczarowania sobą sięga głębiej. Kiedy patrzę na moje śpiące dzieci, myślę o tym, jakim chciałbym być ojcem. Chcę stwarzać magiczne chwile, chcę, aby pamiętały śmiech do łez, chcę im czytać tak, aby historie ożywały, aby pokochały czytanie książek, chcę prowadzić z nimi słodkie, niespieszne rozmowy, kiedy szykują się do snu, chcę rano budzić je śpiewaniem. Chcę łapać z nimi świetliki, uczyć je gry w tenisa, toczyć bitwy, obrzucając się jedzeniem, przytulać je i modlić się za nie tak, aby czuły się kochane.
 
Patrzę na nie, kiedy śpią i przypominam sobie, jak naprawdę upłynął dzień: przypominam sobie, jak pokłóciły się przy grze w warcaby, a ja wyszedłem z pokoju, ponieważ nie chciałem podjąć wysiłku nauczenia ich, jak rozwiązywać konflikty. Przypominam sobie, jak moja córka wylała napój wiśniowy w czasie obiadu, a ja nakrzyczałem na nią, jakby chodziło o jakąś głęboką skazę charakteru, nakrzyczałem na nią, chociaż sam ciągle coś rozlewam i nikt na mnie nie krzyczy, nakrzyczałem na nią, ponieważ ja jestem duży, a ona mała i uchodzi mi to na sucho. Potem zobaczyłem jej spojrzenie pełne bólu i niezrozumienia i zdałem sobie sprawę, że w jej sercu powstała rana, ktrą ja jej zadałem. Wtedy zapragnąłem cofnąć czas o te sześćdziesiąt sekund. Przypominam sobie, że wieczorem zamiast pogawędzić niespiesznie i bawić się z dziećmi poganiałem je, aby jak najszybciej poszły spać, bo chciałem mieć więcej czasu dla siebie.
 
Odczuwam rozczarowanie. Jestem rozczarowany sobą nie tylko jako ojcem. Ni e jestem zadowolony z tego, jakim jestem mężem, przyjacielem, sąsiadem i człowiekiem w ogóle. Myślę o dniu, w ktrym się urodziłem, kiedy przyniosłem ze sobą na świat dar obietnicy, dar, jaki otrzymują wszystkie dzieci. Myślę o tym niemowlęciu i o tym, co mogło być, jak mogłem rozwinąć swój umysł, ciało i ducha, jakie pomysły mogłem mieć, jakiej radości mogłem przysporzyć innym.
 
Jestem rozczarowany tym, że nadal tak mało kocham Boga, a tak wiele grzeszę. Jako dziecko zawsze myślałem, że dorośli są takimi ludźmi, jakimi chcą być. Jednak prawdą jest, że jestem żenująco grzeszny. Jestem zdolny do niepokojącej zazdrości, jeśli ktoś odnosi bardziej widoczny sukces ode mnie. Rozczarowuje mnie moja małość i małostkowość. Kiedy modlę się dłużej, mój umysł zaczynają wypełniać fantazje o zemście za drobną zniewagę, którą, jak mi się wydawało, dawno wybaczyłem lub o odnoszeniu imponujących sukcesów. Potrafię przekonać innych, że jestem bardzo zajęty i dużo pracuję, a jednak marnuję ogromnie dużo czasu, oglądając telewizję.
 
To tylko niektóre z moich rozczarowań. Mam jeszcze inne, mroczniejsze, na wyjawienie których publicznie nie jestem gotowy. Tak naprawdę to nawet pisanie tych słów jest trochę mylące, bo sprawia, że wydaję się bardziej świadomy mojej grzeszności, niż jestem w rzeczywistości. Czasami, chociaż zdaję sobie sprawę, jak dużo mi brakuje, nie przeszkadza mi to zbytnio. I znowu jestem rozczarowany moim brakiem rozczarowania.
 
Skąd się bierze to niezadowolenie? Powszechna odpowiedź dzisiaj brzmi, że powodem jest brak poczucia własnej wartości, niezdolność do samoakceptacji. To może być część odpowiedzi, ale nie jest to w żadnym razie pełna odpowiedź. Starsza i mądrzejsza odpowiedź wskazuje na to, że odczucie rozczarowania nie jest problemem, lecz sygnalizuje głębszy problem – fakt, że nie jestem tą osobą, jaką Bóg miał na myśli, kiedy mnie stworzył. To ten „perlisty ból” w moim sercu, aby być w domu z Ojcem.
 
[...]
 
Jestem rozczarowany. Rozmijam się z życiem, jakie przeznaczył dla mnie Bóg – rozmijam się z powołaniem. I usuwam Go z głównej roli, jaką chce odgrywać w moim życiu, nie pozwalam Bogu być Bogiem i sam zajmuję Jego miejsce. Jestem, kim jestem.
 
Ale jestem kimś więcej. Jestem powołany, aby stać się osobą, jaką Bóg miał w zamyśle, kiedy mnie stworzył. To właśnie brzmi w słowach cudownej modlitwy Kierkegaarda: „A teraz, Panie, z Twoją pomocą stanę się sobą”.
 
Ta książka jest o wzroście duchowym. O świętym i tajemniczym procesie opisanym przez apostoła Pawła, kiedy mwił o sobie, że „w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje”. Celem takiego wzrostu jest życie, w którym Jezus ma pełną kontrolę nad naszym ciałem. Oczywiście, to nadal my żyjemy. Bóg powołuje nas, abyśmy żyli zgodnie z tym, jak On unikalnie nas stworzył – z naszym temperamentem, genami, historią. Lecz wzrost duchowy oznacza życie w coraz większym stopniu w taki sposób, jak Jezus żyłby na naszym niepowtarzalnym miejscu – dostrzeganie tego, co Jezus dostrzegłby, gdyby patrzył naszymi oczami, myśli, jakie On by miał, emocje, jakie On by odczuwał i robienie tego, co On by zrobił.
 
Celem tej książki jest pomoc w duchowym wzroście. Lecz trudno jest pisać o formacji duchowej w sposób wyrażający wagę tematu. Zbyt często ludzie myślą o swoim życiu duchowym jako o kolejnym aspekcie egzystencji, toczącym się obok i pozostającym w znacznej mierze oddzielonym od „życia finansowego” lub „życia zawodowego”. Od czasu do czasu mogą próbować „uporządkować swoje życie duchowe” przez bardziej regularną modlitwę lub opanowanie kolejnej dyscypliny duchowej. Jest to religijny odpowiednik przejścia na dietę lub próby życia zgodnie z budżetem. Tymczasem prawdą jest, że określenie życie duchowe jest po prostu sposobem odniesienia się do czyjegoś życia – do każdego momentu i płaszczyzny – z Bożego punktu widzenia. Inaczej można powiedzieć tak: Boga nie interesuje twoje „życie duchowe”. Boga interesuje twoje życie. On chce je odkupić.
 
 

Recenzje/Opinie o produkcie

Brak recenzji/opinii o tym produkcie

Dodaj swoją recenzję/opinię